Niby to trochę poniewczasie, gdy minister Nowak ogłosił decyzję o przesunięciu perspektywy planów związanych z "Y", ale jak widać, choćby na Rynku Kolejowym, dyskusja jeszcze nie wygasła i warto w miarę możliwości, bez emocji wtrącić parę uwag na ten temat - pisze Piotr Faryna, dyrektor biura Railway Business Forum.

Gorące wymiany zdań o KDP w Polsce na różnych konferencjach, blogach i portalach zataczają szerokie kręgi, dotykając niejako "przy okazji" kolejnictwa w ogólności, polityki transportowej a nawet personaliów. Moim zdaniem to dla transportu szynowego zjawisko bardzo pozytywne, bo zwraca uwagę na różne problemy i tworzy szanse znalezienia optymalnych rozwiązań. Bywały lata, kiedy bez głębszej dyskusji, po cichutku infrastruktura przymierała głodem, przewozy leciały na łeb na szyję, a politycy przejawiali jakiekolwiek zainteresowanie koleją tylko w przypadku, gdy trzeba było gasić pożary. Generalne podejście opierało się na zasadzie "sznurka" - tu się przyspawa, tam sie zatka albo przywiąże i jakoś to będzie. Kilka lat temu rozmawiałem z pewnym posłem, który na pytanie o zapaść na torach powiedział "Ale o co chodzi? Wczoraj jechałem z Krakowa do Warszawy pociągiem i nie zauważyłem żadnych problemów". Zatem niech temat transportu szynowego nie schodzi z trybun i publikatorów. Nawet z, mówiąc oględnie, niefachowych opinii da się wyłuskać jakieś ziarnko prawdy albo impuls do pozytywnych działań.

Staram sie czytać wpisy na blogach, wiadomości i komentarze bez emocji, chłodno analizując różne racje. Zwykle zwolennicy z góry założonych tez dopasowują do nich argumenty i pomijają w dyskusji elementy nie pasujące do koncepcji, albo strzelając z grubej rury na przykład "skokiem cywilizacyjnym", albo przemilczając niewygodne uwagi.

Napisano już setki stron o kolejach dużych prędkości w Polsce. Troszkę się dziwię, że nawet wybitni znawcy kolei dali się wciągnąć w przepychanki słowne, skoncentrowane na niewielkim fragmencie aktywności kolejnictwa, jakim jest temat pasażerskich przewozów dalekobieżnych, zapominając o tym, że kolej to niesłychanie skomplikowany układ naczyń połączonych od infrastruktury poczynając na przemyśle około kolejowym kończąc.

Temat KDP, a w zasadzie "Ygreka" tak zdominował media, że niezorientowany czytelnik mógłby odnieść wrażenie, iż jedyne ważne pytanie do ministra trasnportu dotyczy tego jak prędko i kiedy pojedzie po nowej linii pociąg z Warszawy do Poznania, Wrocławia i Łodzi.

Oczywiście Polacy znają się powszechnie na transporcie, bowiem przecież prawie każdy jechał gdzieś koleją i samochodem. W odczuciu społecznym k o l e j t o p o c i ą g p a s a ż e r s k i z miasta A do miasta B. W przypadku "pasażerskich mikoli" to zjawisko jak najzupełniej naturalne. Jednak w przypadku tych, którzy w życiu wgryźli się nieco głębiej w temat takie jednostronne podejście takie jest bardzo krótkowzroczne.

Niektórzy komentatorzy zachowują się jak lekarz stomatolog, który mówi: "A co mnie obchodzi, że pacjent jest chory na serce? Moje zadanie to wyrwanie zęba." Nikt nie każe dentyście leczyć wszystkich schorzeń pacjenta, ale powinien je brać pod uwagę. Być może niezbędne jest ustabilizowanie kardiologiczne przed ulepszeniem szczęki klienta.

Niepisany przywódca grupy "ygrekoentuzjastów" czyli Robert Wyszyński w różnych artykułach i opiniach pisze kompetentnie, fachowo, z dużą wiedzą i z pasją o dalekobieżnych kolejach pasażerskich. Mam za to dla niego duży szacunek. Jednak w swoich rozważaniach zachowuje się jak wyżej wymieniony stomatolog.

W reakcji na argumenty, wydaje się, racjonalne, ze strony entuzjastów pojawia się cisza.
Popatrzmy na kilka konkretnych przykładów, w kontekście dyskusji o KDP, przytaczanych wielokrotnie w dyskusji.

Większość przychodów PKP PLK z opłat za dostęp do infrastruktury pochodzi od przewoźników towarowych. Linia dedykowana wyłącznie dla przewozów pasażerskich pozostaje poza ich zainteresowaniem. Jeśli mówimy o modernizacji sieci kolejowej musimy uwzględnić potrzeby wszystkich użytkowników. A tu o przewozach towarowych zapomniano, tak jakby nie istniały w ogóle. Fakt, iż bez poprawy infrastruktury na sieci konwencjonalnej, prędkość handlowa pociągów towarowych to circa 15km/h został pominięty milczeniem. A przecież wiadomo, że przy ograniczonych środkach priorytet jednego przedsięwzięcia musi wpłynąć na pozostałe. Cisza.

W pasażerskich przewozach koleją ruch dalekobieżny (gałąź przewozów realizowana przede wszystkim przez PKP IC) generuje około 2 % pasażerów ogółem i około 10% pracy przewozowej. Symulacje związane z KDP wskazują na wzrost tego segmentu po uruchomieniu nowej linii. O ile? Załóżmy że o 100%. To ile procent pasażerów obejmie komunikacja "kdpowska"? Cztery? Oczywiście, to bardzo ważny segment, jak słusznie się podnosi, wpływający na gospodarcze i społeczne zbliżenie polskich metropolii. Ale stąpajmy twardo po ziemi. Statystycznie kolej w Polsce jest i będzie głównie domeną przewozów regionalnych i aglomeracyjnych. Pewnie, że chciałbym pojechać pachnącym składem zespolonym w 3 godziny z Warszawy do Wrocławia. Ale nie za cenę pozbawienia szans tysięcy uczniów dojeżdżających do szkoły i ludzi, dla których praca zależy od skomunikowania kolejowego. A kołdra jest krótka. Cisza.

Przy realnych prognozach "Y" można zbudować za co najmniej 30 mld złotych. Zgadzam się, że byłaby to nowa jakość dla infrastruktury kolejowej i kosmiczny skok jakościowy w podróży taborem nowej generacji. Ale, niestety, Europa i członek UE - Polska znalazły się w okresie niewesołym. Kryzys ekonomiczny jest nieubłagany i każe trzy razy ostrożniej podchodzić do wydatków inwestycyjnych. W takiej rzeczywistości propozycja finansowania budowy KDP z projektów PPP wydaje sie co najmniej wątpliwa. W jakim stanie jest budżet państwa i jaki mamy dług publiczny nie trzeba przypominać. Zatem skąd środki na KDP? Cisza.

Szybka i wygodna podróż po Ygreku do Wrocławia z Warszawy. Perspektywa jak z bajki. Jednak trzeba dosyć długo czekać na taką rewolucję. Ile? Przy najlepszych układach między 10 a 15 lat. Co w międzyczasie można zaproponować podróżnym? Otóż koncepcji jest sporo. Słusznych. Tak zwane "protezy" rozwiązują czasowo problem. Ale przecież te "protezy" nie zrobią się za darmo. Być może, daj Boże, załapią się na środki z funduszy wspólnotowych, ale jak wiadomo trzeba do nich dołożyć udział własny z budżetu (lub gwarancje). Pytanie: czy jest możliwość prowadzenia w jednym czasie nakładów na projekt "Y" i rozwiązań "protezowych? Cisza.

Powyższych wątpliwości jest więcej. W tym kontekście drogi Robercie Wyszyński odsądzanie od czci i wiary decyzji Ministra S. Nowaka o odłożeniu planów "Y" na lepsze czasy jest krzywdzące i oderwane od rzeczywistości. Projekt urodził się wtedy, kiedy nie wierzyliśmy, że kryzys nas może dotknąć i wszyscy ten projekt popierali. Zmiany otoczenia wymogły jednak konieczność zmiany poglądów.

Każdy chciałby być piękny, młody i bogaty, ale życie weryfikuje te pragnienia i każe poszukiwać kompromisów. Nikt nie powiedział, że KDP w Polsce są niepotrzebne. Jest odwrotnie. Są konieczne. Ale, niestety jeszcze nie teraz.


(źródło: Rynek Kolejowy Piotr Faryna 12.12.2011)

« powrót

Wykonanie: Lemon IT
Forum Kolejowe - Railway Business Forum (RBF) jest związkiem prywatnych przedsiębiorstw prowadzących na terenie Rzeczpospolitej Polskiej działalność gospodarczą związaną z transportem kolejowym.